OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

„Wiedźmin” Netflixa

Wiedźmin – tragedii nie ma


Nie potrafiłem się powstrzymać i tuż po premierze obejrzałem co nieco netfixowgo Wiedźmina. Na początek skonsumowałem trzy odcinki, w końcu używki należy sobie rozsądnie dawkować. Producenci Netfixa mieli podwójnie trudne zadanie: by sprostać oczekiwaniom fanów musieli zmagać się jednocześnie z oryginałem literackim jak i jego niezwykle popularną adaptacją w postaci gry Wiedźmin III Dziki Gon.

Niełatwa sprawa zważywszy, że filmowe adaptacje literatury zazwyczaj bywają albo piękne albo wierne (że lekko sparafrazuję Voltaire'a). W tym galimatiasie scenarzyści spróbowali odnaleźć złoty środek, co udało się raczej średnio. W pierwszych dwóch odcinkach stanowiących dość wierne odbicie

Czego nas uczą sprytni Chińczycy?

Pomiędzy kulturami różnych stron świata występuje wiele podobieństw, ale jest też nieskończona ilość różnic. Wiele mądrości, które znamy z naszych polskich przysłów, opowiadań czy mądrości można odnaleźć w kulturze różnych rejonów Chin.
Ale jest też całe mnóstwo różnic, które mogą ubogacić nasz sposób patrzenia na świat i jest wile elementów, których możemy się na przykład od Chińczyków nauczyć.

O wybranych elementach, mottach i koncepcjach chińskich myślicieli i praktyków opowiada Piotr Plebaniak, aktor m.in. takiego bestseleru jak „36 forteli. Chińska sztuka podstępu, układania planów i skutecznego działania” albo „Drogi wędrownych doradców”.
Zapraszam do obejrzenia i wysłuchania tych bardzo ciekawych historii, mądrości i opowiadań.

O soft i hard porno pomiędzy wolnością a gwarancją, dyskusjach sfingowanych, PRL i mobilizujący pesymizm oraz prezio Czas–KO–wski

Pomiędzy wolnością a gwarancją


Dlaczego tak, a nie – pomiędzy wolnością a niewolą? Otóż dlatego, że słowo gwarancja i słowo niewola są jednoznaczne w wielu bardzo przypadkach. Człowiek bowiem bywa, mam wrażenie, że zawsze, ale nie chcę przesadzać, niewolnikiem gwarancji. Pisaliśmy tu już wielokrotnie o gwarancjach politycznych, które są zwykle pułapkami, ale nigdy nie pisaliśmy o gwarancjach osobistych, które są przecież tym samym. No to poświęćmy może chwilę temu zagadnieniu.

Ludzie są niewolnikami gwarancji sukcesu, których udzielają im inni ludzie, mający – w teorii przynajmniej dobre intencje. To jest pułapka, w którą ludzie – pozornie przytomni i pozornie inteligentni łapią się najczęściej.

O priorytetach, jak „Palacz” negocjował z żydowskimi kosmitami, tajemnicach sławojek na Kresach i rzemiośle wojennym między szurią a akademią

O priorytetach


Odbyłem wczoraj kilka nadzwyczaj ciekawych rozmów, przede wszystkim o promocji. Konkluzje nie są może zbyt wesołe, ale co tam, ważne, że po raz kolejny udało nam się dotrzeć do tak zwanego sedna. Teraz można już rozpocząć marsz ku kolejnym sukcesom. Sprawy mają się tak – żadne telewizje, czy to państwowe, czy to prywatne, narodowe, lewicowe, czy jakie tam chcecie nie mają promocyjnej mocy sprawczej. One żyją dla siebie i tylko dla siebie. Nie ma więc mowy o tym, by osoba spoza obsługującego je kręgu zrobiła jakiś wynik sprzedażowy dlatego, że się tam pokazuje. Ja oczywiście udzielam wywiadów, czynię to z uprzejmości, a nie dlatego, że mam zamiar coś przez to uzyskać. Przez lata całe nie mówiłem nic publicznie i miałem dużą sprzedaż. Jedno, w mojej ocenie nie łączy się z drugim. Pozostaje jednak kwestia następująca – czy środowiska skupione wokół sieciowych projektów telewizyjnych mają moc taką, by cokolwiek zmienić, skoro nawet nie mogą za bardzo ruszyć tej sprzedaży?

Piszmy dzienniki

Miałem mądrych i utalentowanych dziadków, Piotra i Ignacego. Jeden grał na instrumentach ludowych, drugi rzeźbił świątki, anioły, rycerzy i wojowników.

Od najmłodszych lat czekałem z niecierpliwością na ich odwiedziny i mrożące krew w żyłach opowieści o dziejach naszego rodu, idące przez pokolenia. Może dlatego tak silnie zakorzeniło się we mnie poczucie ciągłości historycznej. Być może w dzieciństwie zasiane zostało owo ziarno ciekawości i prawdy, które wciąż we mnie kiełkuje, objawiając się w różnych postaciach i formach do dzisiaj. Na jednej z wieczornych wiejskich biesiad dziadek Piotr wziął mnie na kolana, dokładnie mi się przyjrzał i powiedział:

„Nieplanowane”. 140 tysięcy zabitych dzieci odkąd wyszedłem z kina

Tak już mam, że kino traktuję przede wszystkim jako rozrywkę. Wygodny dresik jest dla mnie preferowany nad strój wyjściowy (wiadomo, kino to nie teatr, więc o szczególnym szacunku dla aktorów myśleć nie trzeba), cola, popcorn – to standard, nawet gdy idę na co poważniejszy film.
Idąc na „Nieplanowane” wiedziałem, że to nie będzie przyjemny film, raczej smutny i na drażliwy temat. Z kupna popcornu jednak nie zrezygnowałem, z przyzwyczajenia. Tyle że byłem w stanie go jeść tylko póki trwały reklamy i zwiastuny. Później, już nie przechodził przez gardło.

Modlitwa nad beczką ze zwłokami


Jako trzydziestotrzyletni mężczyzna, w dodatku niewierzący, emocje pewnie powinienem umieć trzymać na wodzy. A jednak nie byłem w stanie powstrzymać łez oglądając chyba najbardziej przygnębiającą scenę tego filmu gdy młodzi chrześcijanie z ruchu pro-life stojąc pod płotem „kliniki” aborcyjnej prosili kierowcę ciężarówki odbierającej odpady medyczne, by pozwolił im się przez chwilę pomodlić nad beczkami w których znajdowały się zwłoki abortowanych dzieci.

O tym jak wpływowi ludzie zmieniają świat wokół nas, głębokich i płytkich relacjach między narodami, telewizyjnych sądach doraźnych, autorach z wykształceniem technicznym i propagandzie sercowej

O głębokich i płytkich relacjach między narodami


Jak wszyscy wiedzą pomiędzy narodami istnieją relacje głębokie i płytkie. Do tych pierwszych zaliczamy relacje niemiecko-żydowskie, a do tych drugich relacje polsko-żydowskie. Istotnym wyróżnikiem obydwu relacji, jest to, kto kogo oszukał i na jakich założeniach oparł swoje oszustwo. Niemcy, jak wiemy, byli górą, zrobili żydów w trąbę, okradli ich, wymordowali, potem coś tam oddali, ale do dziś nie zmieniło to faktu, że relacje pomiędzy nimi a żydami uważane są za głębokie i poddawane są licznym studiom, z których wyciąga się przeważnie obłąkane wnioski. Te drugie relacje są płytkie, albowiem to Polacy zostali przez żydów okantowani, a na dodatek – w imię nowego pogłębienia relacji z Niemcami, żydzi zwalają na Polaków odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie.

Nagroda Literacka imienia Józefa Mackiewicza A.D. 2019

10 listopada w Warszawie odbyła się uroczystość wręczenia nagrody i wyróżnień
Nagrody Literackiej imienia Józefa Mackiewicza AD 2019.

Poniżej wideo relacja z uroczystości.

O tym jak Elżunia wdała się we Władka, dlaczego nie istnieje amerykańska partia ludowa i nie ma ulicy Łupaszki w Białymstoku, lepiej jest kiedy rządzą żydzi, oraz technologii pisania książek i poszukiwaniu charyzmatów

O tym jak Elżunia wdała się we Władka, czyli pedagogika jako element propagandy


Miałem napisać dwa teksty, na różne tematy, bo dwa razy wczoraj doznałem olśnienia i jeden z tych tekstów pojawił mi się przed oczami w całości. Tak po prostu – rzędy liter na białej powierzchni – drugi zaś tylko w kawałkach. Tak się czasem zdarza, nieczęsto, ale czasem tak, mam na myśli pojawienie się w głowie gotowca. No i bałem się, że do rana coś zapomnę z jednego albo drugiego. Poza tym wyjeżdżam dziś na cały dzień i do jutra na pewno jeden by gdzieś zniknął. Tak więc musiałem je połączyć.

Pedagogika, nie wiem czy z takim zamiarem ją stworzono, ale jest z całą pewnością częścią machiny sprzedażowo propagandowej. Chodzi mi o sprzedaż treści. A jeśli idzie o pedagogikę, to mam na myślę tę, której hołdował Janusz Korczak.

Świat pięknie rysowany

Przed parunastu dniami zmarł Bohdan Butenko, znany, ceniony i osadzony w pamięci co najmniej dwóch pokoleń ilustrator wielu książek, wzbogacający je artystyczną kreską i niebanalnym poczuciem humoru. Jego rysunki bywały czasem tą lepszą ich częścią, dodawały im blasku, skłaniały do czytania.

Butenko nie był jedynym tej miary polskim twórcą. Tego roku pożegnaliśmy też Papcia Chmiela, autora uznawanych za kultowe komiksów o przygodach Tytusa, Tomka i A`Tomka. Któż ich nie zna? Zabawne perypetie dwóch chłopców i małpki znały już pokolenia naszych dziadków i babć, potem ich dzieci i wnuki. Prace Chmiela stały się wzorcem dla polskiego komiksu, także tego współczesnego. Bawią i uczą, nie brak w nich bowiem odniesień do naszych dziejów, kiedy trójka bohaterów wędruje przez kilka epok historycznych.

Polska szkoła ilustracji, bo taka bez wątpienia istniała, może się szczycić nie tylko wspomnianymi artystami.

Pierwsze tango w Polsce

28 października 1913 roku, dla widowni składającej się z około 1300 widzów, zaprezentowano po raz pierwszy w Polsce (na okupowanych terytoriach polskich) taniec „Tango” w wykonaniu Lucyny Messal i Józefa Redo. Wydarzyło się to w Teatrze Nowości w Warszawie, podczas drugiego aktu operetki „Targ na dziewczęta” węgierskiego kompozytora Viktora Jacobiego (tytuł oryginalny: Leányvásár) z 1911 roku.

W przeddzień premiery „Kuryer Poranny” zapowiadał:
Od jutra Messalka z Redem rozpoczną uczyć bawiącą się Warszawę, jak się tańczy taniec tango. Przychodzi on do nas z Paryża, jak wszystkie mody, o kwartał spóźniony... Oczywiście nic na tym nie straciliśmy. Jak mówią, tango dostał się do Paryża z Argentyny […]
(pisownia oryginalna)
Fabuła przedstawienia nie była zbyt wyszukana, ale bardzo widowiskowa. W operetce występowali farmerzy, farmerki,

Jane Fonda - dzisiejsze oblicze komunizmu

Zmutowany komunizm dziś ilustruje postać aktorki Jane Fondy. W trakcie ostatnich artykułów o jej proteście przeciw Donaldowi Trumpowi oraz zmianom klimatu nie stawia się pytań o jej korzenie ideologiczne.

Dla popkultury Jane Fonda jest znana z filmów "Sposób na teściową" (2005), "Młodość" (2015), "Barbarella" (1968), czy "Klute" (1971). Debiutowała komedią sportową "Duby smalone" w 1960 roku. Do historii przeszła jako wspierająca komunistów aktywistka. Jako młoda osoba zmagała się z bulimią. Studia aktorskie odbyła na Strasberg’s Actors’ Studio. Zdobyła dwa Oskary i siedem nominacji. Od 1980 zasłynęła jako producent i zarazem gwiazda zajmująca się ćwiczeniami fitness.

Wskutek małżeństwa z reżyserem Rogerem Vadim (w latach 1965-1973) przeprowadziła się do Francji. Tutaj poznała lokalnych komunistów i była zaproszona do udziału w prowadzonych przez nich działaniach politycznych.

„Nie muszę nikomu niczego udowadniać”

Nie traktuję innych artystów jako konkurencji. Każdy jest inny i wyjątkowy. Muzyka jest dla mnie odzwierciedleniem emocji i uczuć i chciałabym trafiać z nią oczywiście do jak najszerszego grona – mówi Monika Damaszko, wokalistka, autorka tekstów, kompozytorka w rozmowie z Bartoszem Boruciakiem.


Bartosz Boruciak dla „Tygodnika Solidarność”:
— Według wielu badań naukowych najwięcej treści przekazuje się za pośrednictwem mowy ciała. Jaka jest twoja mowa ciała?


Monika Damaszko:
— Dużo zależy od utworu. Chciałam przekazać odbiorcom, żeby nie bali się wyrażania własnych emocji. W piosence "Body talk" skupiam się na stanach emocjonalnych, które pojawiają się w związkach oraz sprzecznościach słów z mową ciała oraz czynami.

O książkach ważnych i nieważnych, pralni dziewic, spirytusie z Drzewa Wiadomości Złego i Dobrego i mentalności heretyków

Pralnia dziewic, albo czy arcybiskup Ryś jest agentem CIA?


Nie wychodzę z domu, nie mogę czytać, szczególnie przy sztucznym świetle, więc znowu zacząłem oglądać seriale. Wczoraj co prawda rwało się zasilanie przez ten wicher, ale wieczorem prąd już był i mogłem obejrzeć „Kryminalne zagadki Las Vegas”. Powiem tak – seria bez Gilla Grissoma jest fatalna, ale czasem znajdzie się tam coś, co można od biedy uznać za inspirację. No i tak było właśnie wczoraj. Pokazywali faceta, który najpierw była alfonsem, a potem przeszedł duchową metamorfozę i został kaznodzieją ratującym prostytutki i kierującym je na drogę cnoty. Używał do tego narzędzi zbiorowej manipulacji, zwanych także psychologią. Kiedy okazało się, że kilka dziewczyn zostało zamordowanych, policja postawiła mu zarzuty, a on wtedy rozłożył ręce i powiedział – kochani, to prawda, zawiniłem, nie jestem prawdziwym kaznodzieją, zostałem nim po to, żeby wskoczyć na wyższy stopień alfonserki i stręczyć te nawrócone, czyste już dziewczyny bardzo bogatym klientom.

A Fogg jeszcze śpiewa? U kosmitów było lepiej. O formatowaniu i utrwalaniu, okładkach kwartalnika „Szkoła nawigatorów”, oraz wspomnienia o Lublinie

Formatowanie i utrwalanie


To czym się tu od wielu już lat zajmujemy, czyli rynek treści, podlega obróbce podobnej do tej, jaką stosowało się dawniej w kuźni wobec różnych elementów metalowych. Może dlatego tak wiele inicjatyw kulturalno-intelektualnych, tak często nazywanych bywa kuźnicami. Formatowanie poprzez zmiękczenie i ukształtowanie młotkiem jakiegoś elementu to etap wstępny, potem następuje utrwalanie, czyli stopniowe chłodzenie i opukiwanie innym młotkiem kształtu, już przedmiotowi nadanego. Elementem kluczowym jest młotek. Bez młotka w prawdziwej kuźnicy ani rusz, ale lewicowi intelektualiści nie idą w swoich porównaniach aż tak daleko. Kuźnica to dla nich przede wszystkim ogień i sypiące się iskry. O młotkach nie chcą słyszeć.

Formatowanie i utrwalanie odbywa się na dwóch obszarach – publicznym i rodzinnym, który jest uzupełnieniem tego pierwszego.

Lewacki faszyzm: dyskryminacja za poglądy

Choć lewica drze ryja o demokracji, Konstytucji, wolności, tolerancji, to realnie demokracja, wolność słowa, tolerancja, prawa człowieka i obywatela, normy Konstytucji, są lewicy obce.
Lewicy, wbrew jej deklaracjom, realnie bliski jest duch faszystowski. Lewica chce usunąć z debat publicznych wszystkich, którzy nie podzielają lewicowych zabobonów i urojeń. Lewicowa postawa jest całkowicie obca od postawy prawicy, która chce wolności słowa dla wszystkich, zarówno dla ludzi prawicy jak i swoich oponentów ideowych.

Lewica odbiera swoim ideowym przeciwnikom prawo do wolności słowa, ciągając po sądach wszystkich, którzy ośmielają mieć inne zdanie od czerwonych (ostatnio ofiarą takich szykan padła Kaja Godek). Lewica odbiera swoim przeciwnikom prawo do zgromadzeń, nieustannie blokując i atakują patriotyczne demonstracje narodowców. Lewica chce wyrzucać za poglądy studentów, jak się to dzieje na Uniwersytecie Warszawskim albo wykładowców jak to miało miejsce z profesorem Nalaskowskim czy Bartyzelem.

Wilno kojarzy mi się z zapachami

W sobotę, 14 września, w ramach projektu Gdańsk w Wilnie w Ratuszu wileńskim wystąpiła Krystyna Stańko, jedna z najlepszych polskich wokalistek jazzowych. Zaprezentowała utwory ze swojego albumu „Snik” z muzyką inspirowaną regionem Szwajcarii Kaszubskiej, elementami folkloru i dużą dawką improwizacji. Wykonała też świetne kompozycje połączone z poezją znakomitych polskich liryków, a także własnego autorstwa.

Krystyna Stańko po raz pierwszy odwiedziła Wilno 2 lata temu. Zachwycona miastem i jego mieszkańcami mówi, że wilnianie i gdańszczanie są do siebie podobni. Ponadto Litwa i Polska, jej zdaniem, mają wiele wspólnego, mają też dużo wspólnego w swojej historii, szanują nawzajem swoją tożsamość, swoje języki. Artystka jest gdańszczanką, jest też silnie związana z Kaszubami, skąd pochodzi część jej rodziny.

Lepsza wódka niż taka wolność

Sztuka w Polsce, zdawać by się mogło, ma się dobrze. Jest minister kultury, ministerstwo z niemałym budżetem, w każdym mieście i miasteczku są urzędnicy zajmujący się kulturą, są dotacje, jest mnóstwo artystów, a wydarzeń artystycznych jest tak wiele, że nie sposób tego zliczyć. Ale tak naprawdę sztuka, w tej naszej biednej Polsce, zbyt często jest albo lewacką propagandą, albo ma być ładna, barwna, żeby podobała się nawet najmniej skomplikowanym osobnikom. Z dwojga złego, wolę to drugie.

Inaczej przedstawia się działalność Sztuki Alternatywnej – grupy skupiającej anonimowych artystów. Niezależnie od poziomu tworzonych przez nich obrazów, można powiedzieć, że realizują, wcale nie nowy postulat, że w malarstwie powinno o coś chodzić, inaczej staje się tylko kolorową ozdobą na ścianę. Najnowsza wystawa grupy, Lepsza wódka niż taka wolność, której wernisaż odbył się 11 sierpnia 2019 r. w Bierutowie, zwraca uwagę, na bardzo aktualny problem w naszych czasach – braku wolności.

„Harrison Bergeron”

Już kiedyś nawet dwukrotnie proponowałem obejrzenie filmu pt.: "Harrison Bergeron" powstały na kanwie krótkiego opowiadania Kurta Vonneguta.

Film na YouTube pojawia się i znika. Teraz jest i ponownie zachęcam do jego obejrzenia a nawet skopiowania go sobie do własnego filmowego pliku na dysku twardym.

Film jest dość dużym rozszerzeniem opowiadania, ale zachowuje jego przenikliwy sens, który ma pokazać do czego dążą światowi piewcy Jednego Rządu Światowego, oczywiście rządu "niezbędnego" i potrzebnego ludzkości. Taki rząd chcą nam stworzyć Ci "mędrcy" posługując się jak zwykle naszym dobrem jako powodem do jego powstania.

O decentralizacji, gabinecie figur wioskowych, rewolucji jako ofercie gwarantowanej i strategii kontrrewolucji, oraz od czego jest aktor

Gabinet figur wioskowych


Żart nie jest mój, pochodzi ze starego i zapomnianego już programu radiowego pod tytułem „Nie tylko dla orłów”, który w czasach mojej młodości, prowadził w Trójce, Wojciech Man. Pomyślałem, że Was trochę nim rozbawię, a pod spodem opiszę zjawiska i postaci, które – po włączeniu telewizora, albo odpaleniu internetu, pojawiają się na horyzoncie niczym orkowie z „Władcy Pierścieni”. Zacznę może od tak zwanych ludzi kultury, których wczoraj trochę zaczepiliśmy. Mam na myśli aktorów, ale nie tylko. Ludzie kultury, to także ludzie związani z książką. Nie będę ich wymieniał z nazwiska, bo i po co? Nie ma sensu robić nikomu reklamy za darmo.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2