OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

„Wiedźmin” Netflixa

Wiedźmin – tragedii nie ma


Nie potrafiłem się powstrzymać i tuż po premierze obejrzałem co nieco netfixowgo Wiedźmina. Na początek skonsumowałem trzy odcinki, w końcu używki należy sobie rozsądnie dawkować. Producenci Netfixa mieli podwójnie trudne zadanie: by sprostać oczekiwaniom fanów musieli zmagać się jednocześnie z oryginałem literackim jak i jego niezwykle popularną adaptacją w postaci gry Wiedźmin III Dziki Gon.

Niełatwa sprawa zważywszy, że filmowe adaptacje literatury zazwyczaj bywają albo piękne albo wierne (że lekko sparafrazuję Voltaire'a). W tym galimatiasie scenarzyści spróbowali odnaleźć złoty środek, co udało się raczej średnio. W pierwszych dwóch odcinkach stanowiących dość wierne odbicie

„Nieplanowane”. 140 tysięcy zabitych dzieci odkąd wyszedłem z kina

Tak już mam, że kino traktuję przede wszystkim jako rozrywkę. Wygodny dresik jest dla mnie preferowany nad strój wyjściowy (wiadomo, kino to nie teatr, więc o szczególnym szacunku dla aktorów myśleć nie trzeba), cola, popcorn – to standard, nawet gdy idę na co poważniejszy film.
Idąc na „Nieplanowane” wiedziałem, że to nie będzie przyjemny film, raczej smutny i na drażliwy temat. Z kupna popcornu jednak nie zrezygnowałem, z przyzwyczajenia. Tyle że byłem w stanie go jeść tylko póki trwały reklamy i zwiastuny. Później, już nie przechodził przez gardło.

Modlitwa nad beczką ze zwłokami


Jako trzydziestotrzyletni mężczyzna, w dodatku niewierzący, emocje pewnie powinienem umieć trzymać na wodzy. A jednak nie byłem w stanie powstrzymać łez oglądając chyba najbardziej przygnębiającą scenę tego filmu gdy młodzi chrześcijanie z ruchu pro-life stojąc pod płotem „kliniki” aborcyjnej prosili kierowcę ciężarówki odbierającej odpady medyczne, by pozwolił im się przez chwilę pomodlić nad beczkami w których znajdowały się zwłoki abortowanych dzieci.

„Legiony” – już w kinach!

W  K I N A C H   O D   P I Ą T K U,   2 0   W R Z E Ś N I A

Do kin wchodzi film „Legiony”. To doskonała okazja do lektury pracy Koprowskiego „Legiony” uświadamiającej, że Legiony to nie tylko Piłsudski


Od 20 września na ekranach kin w całej Polsce będzie można obejrzeć nowy polski film historyczny „Legiony”. Jak pisze dystrybutor filmu, bohaterami obrazu są „młodzi ludzie z pokolenia (...), które dało Polsce Niepodległość”. To właśnie o nich opowiadają „Legiony” – imponujący rozmachem film o wchodzących w dorosłość chłopakach i dziewczynach, którzy w imię zasad, wyznawanych wartości i ideałów nie wahali rzucić się w wir walki przeciwko europejskim tyranom. Ale też o tych, którzy owych idei nie rozumieli, a przekonań nie podzielali. „Legiony” to najdroższa krajowa superprodukcja od czasów „Miasta 44” – zapierająca dech w piersiach opowieść o miłości, młodości, walce i zwycięstwie, zrealizowana przy użyciu najnowocześniejszych technik

O prawicy, poglądach, postawach i realizacjach, „Polityce”, syfilisie w służbie popularyzacji, prawdziwym znaczeniu demografii, dziennikarzach, aktorach i LGBT

O poglądach, postawach i realizacjach, czyli jak zmienić pampersa przez nogawkę

Jedną z moich ulubionych przypowieści jest ta o dwóch synach, których ojciec poprosił o posprzątanie winnicy. Jeden – układny i grzeczny – zgodził się sprzątać i nic nie zrobił. Wygłosił swój pogląd na daną kwestię i uznał sprawę za załatwioną. Drugi krnąbrny, kopnął kosz na śmieci, przewrócił zydel i powiedział, że za nic na świecie tej winnicy nie posprząta. Po czym, rzecz jasna, poszedł i posprzątał. Uznał bowiem, że nie słowa a realizacje postulatów ojca są ważniejsze. Przypowieść ta odnosi się do relacji człowieka z Bogiem, ale ja ją odniosę do czegoś innego. Do ocen i klasyfikacji publicystów konserwatywnych obecnych na rynku treści w Polsce. Przeczytałem wczoraj wywiad z Terlikowskim, wywiad ten został opublikowany na portalu Gazety Wyborczej.

Wybuchło „artystyczne” gówno i spadło elitom na głowy

Nikt mnie nie przekona, że z gówna autorytety i elity III RP nie potrafią ukręcić „sztuki”. Gdyby tylko chcieli, gdyby tylko widzieli jakikolwiek sens i pieniądze, każde gówno są w stanie nazwać arcydziełem, rzadkie gówno, które wyprodukował Patryk Krzemieniecki też. Wyczuwam małą konsternację i uszami wyobraźni słyszę pytanie: „Kto?”. Ano jeden z tych, co to byli Wojciechem Basiurą, a teraz nazywają się Modest Amaro albo Patryk Vega. Po tym zdaniu słyszę nie pytanie, ale wykrzyknik: „Daj spokój! Chyba nie będziesz o tym pisał!”. Będę, oczywiście, że będę, bo to jest niezwykle istotna i rewolucyjna zmiana w tak zwanej świadomości społecznej.

Wczoraj odbyła się premiera „Polityki”, rzekomej komedii, czy też tragikomedii podsumowującej to, co się w polskiej polityce dzieje.

Nazywa się „Bond, panna Bond” i jest Murzynką – lewackich zboczeń umysłowych ciąg dalszy

Niedawno przez cały internet przelała się niczym fala tsunami porażająca wieść – nowy agent 007 będzie kobietą i to czarną! Łamiąca serca wiadomość poraziła wieloletnich fanów filmowego świata Bonda, Jamesa Bonda.

Nowocześni i tolerancyjni ludzie z radością i ulgą przyjęli tę informację, wszak postęp dotarł do kina już dawno i rozpycha się w nim usilnie, ale “aż dotąd” są broniące się przed politpoprawnym postępem produkcje, czy całe filmowe uniwersa. Wystarczy spojrzeć na świat filmowego Śródziemia, gdzie trudno znaleźć czarnego elfa, czy pierwszoplanową kobietę-protagonistkę. Czyż nie lepiej by było, gdyby kobieta, albo jeszcze lepiej “osoba nieheteronormatywna” – czyli jakiś zboczeniec lub dewiant był głównym herosem, a biały, heteroseksualny mężczyzna o patriarchalnym schemacie myślowym był szwarccharakterem, którego nasza postępowa postać pokona? Przecież to byłoby tak postępowe i nowoczesne…

Tonący kina się chwyta

„Tonący brzytwy się chwyta” – głosi stare przysłowie. Totalna opozycja postanowiła chwycić się kina. Jak widać, oni do końca wierzą w Lenina, który miał stwierdzić: kino jest najważniejszą ze sztuk!

Co to już nie miało obalić, zmieść i zdmuchnąć PiS? KOD Kijowskiego, czarne marsze, strajk lekarzy-stażystów, strajk nauczycieli, „taśmy Kaczyńskiego”… Ale od samego początku totalna opozycja nadzieję pokładała także w sztukach wizualnych – tym bardziej, że Internet „przegrała” już na starcie. To przecież Internet i media społecznościowe stały się źródłem „wielkiej beki” z Komorowskiego, który ostatecznie „przejechał po pijanemu ciężarną zakonnicę na pasach” i przegrał wybory.

O decentralizacji, gabinecie figur wioskowych, rewolucji jako ofercie gwarantowanej i strategii kontrrewolucji, oraz od czego jest aktor

Gabinet figur wioskowych


Żart nie jest mój, pochodzi ze starego i zapomnianego już programu radiowego pod tytułem „Nie tylko dla orłów”, który w czasach mojej młodości, prowadził w Trójce, Wojciech Man. Pomyślałem, że Was trochę nim rozbawię, a pod spodem opiszę zjawiska i postaci, które – po włączeniu telewizora, albo odpaleniu internetu, pojawiają się na horyzoncie niczym orkowie z „Władcy Pierścieni”. Zacznę może od tak zwanych ludzi kultury, których wczoraj trochę zaczepiliśmy. Mam na myśli aktorów, ale nie tylko. Ludzie kultury, to także ludzie związani z książką. Nie będę ich wymieniał z nazwiska, bo i po co? Nie ma sensu robić nikomu reklamy za darmo.

Pickard, Lidia Szymonowiczowa — Alma Kar

Alma Kar, muza producenta Stefana Gulanickiego, była jedną z najbardziej zagadkowych postaci polskiego kina lat 1930–ch. Pod tym tajemniczym pseudonimem skrywała się córka popa, która marzyła o wielkiej aktorskiej karierze.

Chociaż kariera filmowa Almy Kar trwała zaledwie trzy lata, zdążyła ona kilkakrotnie pojawić się na okładce prestiżowego magazynu filmowego „Kino” oraz zagrać trzy główne role i to u boku takich amantów jak Eugeniusz Bodo czy Aleksander Żabczyński.

Po 1936 roku artystka zniknęła ze sceny, a jej powojenne losy przez lata pozostawały nieznane. Dzięki relacjom jej rodziny udało się jednak zrekonstruować skomplikowany życiorys tajemniczej gwiazdy.

Alma Kar: czy jestem fotogeniczna?

Kłosowski, Roman

Pan Roman Kłosowski urodził się 14 lutego 1929 roku w Białej Podlaskiej. Gdy po zakończeniu II wojny światowej rodzina przeniosła się do Warszawy, młody Roman tam ukończył liceum, a następnie studia na wydziale aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie (dekadę później ukończył także wydział reżyserski PWST).
Natychmiast po studiach zadebiutował 1 września 1953 w Teatrze Polskim w Szczecinie, w spektaklu „Szczęście Frania” Włodzimierza Perzyńskiego. W 1955 roku powrócił do stolicy gdy dostał angaż w Teatrze Domu Wojska Polskiego, a 2 lata później w Teatrze Dramatycznym, gdzie występował w spektaklach Konrada Swinarskiego, Lidii Zamkow, Bohdana Korzeniewskiego i Ludwika René. W 1961 roku przeniósł się do Teatru Ludowego w Warszawie, gdzie grał aż do 1974 roku, po czym przez 2 sezony grał na deskach Teatru Nowego, aż w 1976 roku przeniósł się do Łodzi, gdzie został dyrektorem Teatru Powszechnego. Pięć lat później powrócił do Warszawy jako aktor Teatru Syrena, gdzie występował aż do końca teatralnego sezonu 1991 roku,

Feminazizm w ataku na podświadomość widzów

Hollywood nauczył się nowej sztuczki – ideologia stała się elementem marketingu danego obrazu lub jego obrony. Przykładem są dyskusje wokół nowych filmów o superbohaterach, takich jak „Kapitan Marvel”.

W roku 2017 do kin wchodził film „Wonder Woman”, będąca pierwszą w historii wysokobudżetową ekranizacją tego kultowego komiksu. Film budził obawy – poprzednie obrazy, składające się na rozszerzone uniwersum DC (DCEU) były, najdelikatniej rzecz ujmując, niesatysfakcjonujące dla widzów. Tym samym na barkach superbohaterki spoczywał ciężar odbudowy reputacji tej stajni.

I okazało się, że Wonder Woman ów ciężar nie tylko uniosła, ale wręcz przyćmiła kolegów w pelerynach. Obraz nie tylko był hitem box office’u, ale też wzbudził zachwyt krytyki i widzów.

Powstaje film, którego potrzebujemy żeby się nie bać. Pomóżmy.

Wokół osoby niesamowitego 'Szpaka' zawsze była spontaniczność na miarę całego kosmosu w jednym momencie. Przy nim Święto Stworzenia Świata działo się na każdym kroku. Wszystkie wydarzenia po prostu wybuchały nagle i były dla obecnych pełne świętego entuzjazmu.

Osoby, które wyrastały przy nim jak spod ziemi, zadziwiały pięknem, które on wydobywał z człowieka. Zjawiska przyrodnicze zawracały, chmury albo odchodziły, by nie przeszkadzać deszczem, albo przychodziły, by zakryć piekące słońce, gdy była taka potrzeba. A wszystko na pokorną prośbę 'Szpaka', który będąc w sędziwym już wieku, mówił do Boga jak mały chłopczyk.

Różewicz, Tadeusz

Polski poeta, dramatopisarz, scenarzysta filmowy, prozaik, satyryk, tłumacz poezji węgierskiej. Jeden z najwszechstronniejszych i najbardziej twórczych kontynuatorów literackiej awangardy w kraju i na świecie. Wielokrotnie wymieniany jako kandydat do Nagrody Nobla.

Odszedł 24 kwietnia 2014 roku.



        Tadeusz Różewicz urodził się 9 października 1921 roku w Radomsku. Jego ojciec, Władysław, był niższym urzędnikiem sądowym. Matka, Stefania Maria z Gelbardów, zajmowała się domem. Tadeusz miał starszego brata Janusza i młodszego Stanisława. W gimnazjum im. Feliksa Fabianiego uzyskał małą maturę. Dalszą edukację przerwał wybuch wojny.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2