Jestem pewien, że żydowskie kłamstwa przerzucające winę za ludobójstwo Niemców w czasie II Wojny Światowej wpierw na beznarodowych nazistów a później na Polaków były i są dla wielu z nas pewnym zaskoczeniem i budzą uzasadniony smutek i sprzeciw. I nie ma tu znaczenia fakt, że owe kłamstwa kreowane są tylko przez pewną grupę a nie całość środowisk żydowskich, bowiem akurat ta grupa jest najbardziej opiniotwórcza i opinionośna oraz decyzyjna w stosunkach międzynarodowych. To ona tworzy żydowską i światową narrację historyczną, która jest po prostu antypolska.
Dla mnie jednak aż takim szokiem nigdy nie była i nie jest a pisząc od wielu lat na temat stosunków żydowsko-polskich spotkałem się wielokrotnie ze skrajnym antypolonizmem części środowisk żydowskich,
OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
Czyja to volkslista?
Rzadko autor koncepcji tłumaczącej procesy polityczne zachodzące w Polsce ma okazję szybkiego zweryfikowania swoich twierdzeń. Złotousty Stanisław Michalkiewicz jest autorem tezy, że wszystkie stronnictwa polityczne w Polsce są na usługach sił zewnętrznych i dlatego rywalizują ze sobą trzy stronnictwa: niemieckie, czyli PO, rosyjskie, a więc PSL, i oczywiście żydowsko-amerykańskie, to znaczy PiS.
Co więcej, zdaniem felietonisty nie ma żadnych szans, by powstała jakakolwiek siła polska i niezależna, gdyż całością życia rządzą obce agentury, a więc jeśli ktoś chce wziąć udział w życiu politycznym, pozostaje mu jedynie wybranie volkslisty, na którą może się zapisać. Sam Michalkiewicz radził w tej sytuacji rozwijanie kultury narodowej, gdyż żadnych szans politycznych przed Polską nie widzi. Koncepcja ta pojawiła się po rosyjskiej okupacji Krymu. Mistrz tak twierdził w listopadzie 2014 roku, a temat rozwinął w 2018 roku na licznych spotkaniach.
Co więcej, zdaniem felietonisty nie ma żadnych szans, by powstała jakakolwiek siła polska i niezależna, gdyż całością życia rządzą obce agentury, a więc jeśli ktoś chce wziąć udział w życiu politycznym, pozostaje mu jedynie wybranie volkslisty, na którą może się zapisać. Sam Michalkiewicz radził w tej sytuacji rozwijanie kultury narodowej, gdyż żadnych szans politycznych przed Polską nie widzi. Koncepcja ta pojawiła się po rosyjskiej okupacji Krymu. Mistrz tak twierdził w listopadzie 2014 roku, a temat rozwinął w 2018 roku na licznych spotkaniach.
Izrael oskarżony o umieszczenie urządzeń szpiegowskich w pobliżu Białego Domu
Izrael najpewniej rozmieścił w pobliżu Białego Domu urządzenia szpiegujące, umożliwiające m.in. inwigilację telefonów komórkowych – ujawnił portal Politico, powołując się na kilku wysokich rangą amerykańskich oficjeli oraz nieoficjalne ustalenia m.in. FBI. Sprawa wyszła na jaw za prezydentury Donalda Trumpa.
W ciągu ostatnich dwóch lat rząd USA doszedł do wniosku, że to najprawdopodobniej Izrael stał za rozmieszczeniem urządzeń służących do inwigilacji telefonów komórkowych znalezionych w pobliżu Białego Domu, a także w innych „wrażliwych lokalizacjach” w Waszyngtonie. Sprawę opisał portal Politico, powołując się na znających szczegóły trzech wysokich rangą urzędników administracji USA.
W ciągu ostatnich dwóch lat rząd USA doszedł do wniosku, że to najprawdopodobniej Izrael stał za rozmieszczeniem urządzeń służących do inwigilacji telefonów komórkowych znalezionych w pobliżu Białego Domu, a także w innych „wrażliwych lokalizacjach” w Waszyngtonie. Sprawę opisał portal Politico, powołując się na znających szczegóły trzech wysokich rangą urzędników administracji USA.
Senatorzy USA domagają się „wywarcia nacisku na Polskę, aby zapłaciła ofiarom” w liście do prezydenta Trumpa
88 senatorów amerykańskich z obu partii, demokratycznej i republikańskiej, zaapelowało do administracji prezydenta Trumpa o „wywarcie nacisku na Polskę, aby zapłaciła ofiarom, których mienie zrabowali naziści” – poinformował wpływowy w Waszyngtonie portal The Hill. Narzędziem tego nacisku ma być – zdaniem senatorów – sekretarz stanu Mike Pompeo, który powinien „podjąć odważne działania by pomóc Polsce w jak naszybszym rozwiązaniu tego problemu”. Inicjatywę senatorów podchwyciły z miejsca media izraelskie oraz Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego.
Vademecum dla wyborców
„Polam – i wszystko jasne!” - głosił slogan reklamowy zjednoczenia „Polam”, w którym za komuny produkowano lampy. Ale po co nam tu jakiś „Polam”, którego zresztą już nie ma, bo zostało rozwiązane w roku 1989, kiedy wszystko można wyjaśnić również bez użycia lampy, nawet takiej, która leczy wszystkie choroby? Zamiast lampy wystarczy przeczytać wyniki głosowania, jakie odbyło się w Sejmie 19 lipca nad projektem ustawy „antyroszczeniowej”, autorstwa Wielce Czcigodnego Pawła Rzymkowskiego z klubu Kukiz 15. Jak pamiętamy, projekt ten już raz trafił na porządek dzienny Sejmu, ale pan marszałek Kuchciński natychmiast go zdjął z powodu obawy, że skomplikowałby on stosunki międzynarodowe. To jest rzecz pewna, że by skomplikował, bo te stosunki polegają między innymi na próbie obrabowania Polski pod pretekstem holokaustu – ale wydawałoby się, że w polskim interesie państwowym i narodowym leży maksymalne skomplikowanie tej sprawy tak, aby rozwikłanie tego węzła gordyjskiego przeciągnęło się do końca świata.
O posiadaniu… jaj, Judaszu, i obliczu „demokratycznej żandarmerii”
Ballada o posiadaniu… jaj
Bez jaj… no może pani lubić tego pana, ale niech pani nie liczy, że pani się na nim oprze. Pudle ładnie wyglądają, ale żałośnieją na deszczu.
Dobra, a teraz do rzeczy: kiedy ktoś dostaje w twarz i wstaje, bierze się do walki, to znaczy, że ma charakter. Nie sztuka nigdy nie dostać, nie sztuka też przyłożyć komuś znienacka, jednak stawanie do regularnej walki, nawet jeśli będzie ona bolesna i jej wynik niewiadomy, to rzecz męska, konieczna. Ci, którzy się przypatrują właśnie po takiej podstawie będą oceniać, traktować, liczyć się z człowiekiem.
Podobnie jest z państwami i ich rządami. Najłatwiej oczywiście unikać starć, lawirować, uginać się i dyplomatyzować. Zdarza się jednak, że bierze się w pysk i to publicznie. Można oczywiście rzecz zbagatelizować, udawać, że zachowało się zimną krew i „moralną wyższość”, jakoś ustać po siarczystym policzku.
Czy kiedykolwiek doczekamy się, że Żydzi powiedzą: dziękujemy Ci Polsko! Dziękujemy Wam Polacy!?
Właśnie zamknąłem ostatnią stronę książki Edmunda Kesslera Przeżyć holokaust we Lwowie. Wstrząsająca i wielce pouczająca to lektura – winna się znaleźć w spisie lektur obowiązkowych w każdej izraelskiej, niemieckiej i polskiej szkole (w przypadku polskiej obowiązkowo tam, gdzie uczą się dzieci czytelników „Gazety Żydowskiej”, jak rozszyfrowała „Gazetę Wyborczą” prof. Engelking podczas wręczania jej jakiejś czerskiej nagrody, otwarcie mówiąc o czymś, co i tak jest tajemnicą poliszynela, więc nawet Michnik się śmiał…).
Wróćmy jednak do bohatera książki o lwowskim holokauście. Kim był Edmund Kessler? Nie był Niemcem, jak sugerowałoby nazwisko, lecz polskim Żydem; przed wojną znanym lwowskim prawnikiem! A kim stał się w czasie wojny? Najpierw „parszywym Żydem” (jak go obrażali Niemcy), potem Żydem, którego trzeba zabić lub zagazować wraz z rodziną (w milionach przypadków to się Niemcom „udało”), wreszcie, dzięki polskiej rodzinie – Żydem cudem uratowanym z Holocaustu wraz z żoną i grupą 22 współplemieńców przez bohaterską polską rodzinę, Wojciecha i Katarzyny Kalwińskich.
Wróćmy jednak do bohatera książki o lwowskim holokauście. Kim był Edmund Kessler? Nie był Niemcem, jak sugerowałoby nazwisko, lecz polskim Żydem; przed wojną znanym lwowskim prawnikiem! A kim stał się w czasie wojny? Najpierw „parszywym Żydem” (jak go obrażali Niemcy), potem Żydem, którego trzeba zabić lub zagazować wraz z rodziną (w milionach przypadków to się Niemcom „udało”), wreszcie, dzięki polskiej rodzinie – Żydem cudem uratowanym z Holocaustu wraz z żoną i grupą 22 współplemieńców przez bohaterską polską rodzinę, Wojciecha i Katarzyny Kalwińskich.
Współczesna polityka światowa a III RP
W obecnej chwili punkt ciężkości problemów zogniskował się na bliskim wschodzie. Narasta groźba wielkiego konfliktu, przeradzającego się w III wojnę światową (http://endoftheamericandream.com/archives/if-the-u-s-and-iran-go-to-war-tens-of-thousands-of-missiles-will-rain-down-on-israel). W Jerozolimie odbywa się szczyt doradców USA, Rosji i Izraela dotyczący sytuacji w regionie. Netanjahu próbuje skłonić stany do ataku na Iran, a Rosję do co najmniej neutralności w zbliżającej się konfrontacji.
O ile wpływ premiera Izraela na USA jest nie do przecenienia, o tyle w przypadku Rosji jest on znacznie ograniczony.
O ile wpływ premiera Izraela na USA jest nie do przecenienia, o tyle w przypadku Rosji jest on znacznie ograniczony.
Drony zwiastują koniec świata? Sodomia jest dobra na wszystko. Smaczne rzeczy dla porządnych
Sodomia jest dobra na wszystko
W ostatnią niedzielę, to znaczy 23 czerwca, we wszystkich kościołach w Polsce odśpiewane zostały suplikacje w celu zadośćuczynieniu Panu Bogu za zniewagi, jakich dopuścili się sponsorzy, organizatorzy i uczestnicy parad sodomitów. Myślę, że zniewaga spotkała Pana Boga również ze strony policji, która nie tylko parady te ochraniała, ale i bezceremonialnie traktowała osoby, którym nie podobało się szydercze parodiowanie katolickich symboli i obrzędów religijnych. Chociaż z kodeksu karnego przepisy o obrazie uczuć religijnych nie zostały usunięte, to policja nie reagowała nawet na ewidentne naruszenia tego kodeksowego paragrafu. Najwyraźniej pani Elżbieta Witek, która 4 czerwca, akurat w Dzień Konfidenta, została nowym ministrem spraw wewnętrznych i administracji
Antypolonizm w Izraelu kwitnie
Gdy na Polskę spadła noc okupacji, wielu Żydów poszło na kolaborację z wrogiem. Polskie elity ginęły po kolei, wybierając raczej śmierć niż zdradę, żydowskie „stawały przed dylematem – próbować przetrwać za cenę zdrady czy zginąć” i wybierały często to pierwsze. Kosztem swoich braci i Polaków, którzy chcieli im pomóc. A na to wszystko patrzyli bogaci Żydzi z USA, którzy nie mieli najmniejszego zamiaru naruszyć swoich kont, by ratować braci z biednych sztetli, chociaż nie ma dziś żadnych wątpliwości, że potrzebujący środków na prowadzenie wojny Hitler sprzedałby im europejskich Żydów bez wahania.Od napadu na polskiego ambasadora w Izraelu minął ponad tydzień, a sprawa coraz bardziej przypomina sytuację z Izraelem Katzem i jego stwierdzeniem o antysemityzmie wyssanym przez Polaków z mlekiem matki. Przez kilka pierwszych dni po „incydencie” z Izraela płynęły słowa o oburzeniu, przykrości (by Anna Azari), potępieniu i sprzeciwie wobec przemocy. Ani razu nie padło jednak słowo „przepraszamy”. Ani razu! Gorzej.
Co się odwlecze...
* Czy żydowska grabież będzie ukryta w ustawie reprywatyzacyjnej? * Prezydent Duda ma szansę!
Projekt ustawy definitywnie blokującej amerykański Act 447 JUST nie został poddany pod głosowanie w Sejmie, co wzmaga zrozumiałą nieufność wobec PiS-u co do szczerości jego intencji w stosunkach polsko-żydowskich. Gdy tak wiele ustaw uchwalano w trybie ekspresowym, z dnia na dzień – nie uznano za pilne głosowanie tej ustawy. Tedy zamiast definitywnej, prawnej blokady planowanej grabieży – usłyszeliśmy ustne zapewnienia kierownictwa PiS i rządu, że „Polska nie ma żadnych zobowiązań wynikających z II wojny światowej” ani „nie jest nikomu winna żadnych odszkodowań”. W związku z czym „nie oddamy ani guzika”, jak w 1939. Że też PiS, odwołujący się do „sanacji”, nie przerobił należycie tej kwestii! Niby, rzeczywiście – prezes Kaczyński i premier Morawicki mają rację: Polska nie ma wobec kogokolwiek jakichkolwiek z o b o w i ą z a ń finansowych wynikających z II wojny światowej, ani nie jest winna nikomu żadnych o d s z k o d o w a ń za wyrządzone komukolwiek podczas II wojny światowej szkody.
Projekt ustawy definitywnie blokującej amerykański Act 447 JUST nie został poddany pod głosowanie w Sejmie, co wzmaga zrozumiałą nieufność wobec PiS-u co do szczerości jego intencji w stosunkach polsko-żydowskich. Gdy tak wiele ustaw uchwalano w trybie ekspresowym, z dnia na dzień – nie uznano za pilne głosowanie tej ustawy. Tedy zamiast definitywnej, prawnej blokady planowanej grabieży – usłyszeliśmy ustne zapewnienia kierownictwa PiS i rządu, że „Polska nie ma żadnych zobowiązań wynikających z II wojny światowej” ani „nie jest nikomu winna żadnych odszkodowań”. W związku z czym „nie oddamy ani guzika”, jak w 1939. Że też PiS, odwołujący się do „sanacji”, nie przerobił należycie tej kwestii! Niby, rzeczywiście – prezes Kaczyński i premier Morawicki mają rację: Polska nie ma wobec kogokolwiek jakichkolwiek z o b o w i ą z a ń finansowych wynikających z II wojny światowej, ani nie jest winna nikomu żadnych o d s z k o d o w a ń za wyrządzone komukolwiek podczas II wojny światowej szkody.
„Ukryta wojna — cicha kapitulacja? (Polityka polska wobec żydowskiego rasizmu)”
W 2018 roku, gdy pojawił się projekt ustawy JUST, władze PiS-owskie nie uczyniły nic dla wsparcia spontanicznej, oddolnej akcji protestacyjnej Polonii amerykańskiej, przeciwnie: rozmawiały z członkami amerykańskiego lobby żydowskiego, a nie z walczącą z nim Polonią… Podczas swej rozmowy z prezydentem Trumpem Andrzej Duda nawet nie wspomniał o tej ustawie, a zapytany dlaczego tego nie zrobił odparł z głupia frant: „Bo strona amerykańska nie poruszyła tego tematu”…
„Ukryta wojna — cicha kapitulacja. Polityka polska wobec żydowskiego rasizmu” właśnie ukazała się na rynku. Zdaniem jej Autora, pana Mariana Miszalskiego, żydowskie roszczenia z którymi mamy teraz do czynienia, są już piątą próbą stworzenia Judeopolonii.
W rozmowie promującej książkę Panowie Stanisław Michalkiewicz i Marian Miszalski rozmawiają m.in. o lobby żydowskim w Ameryce, gdzie jest ponad 2 tysiące powiązanych ze sobą formalnie żydowskich organizacji.
„Ukryta wojna — cicha kapitulacja. Polityka polska wobec żydowskiego rasizmu” właśnie ukazała się na rynku. Zdaniem jej Autora, pana Mariana Miszalskiego, żydowskie roszczenia z którymi mamy teraz do czynienia, są już piątą próbą stworzenia Judeopolonii.
W rozmowie promującej książkę Panowie Stanisław Michalkiewicz i Marian Miszalski rozmawiają m.in. o lobby żydowskim w Ameryce, gdzie jest ponad 2 tysiące powiązanych ze sobą formalnie żydowskich organizacji.
ETYKIETY:
++,
▶ (wideo),
2019,
Chrześcijaństwo,
historia,
III RP,
Izrael,
judaizm,
książka,
Marian Miszalski,
oszustwa,
polityka,
propaganda,
Stanisław Michalkiewicz,
USA,
Żydzi
Słuszny bunt i błędny cel strategiczny
Uważałem i uważam, że ustawa 447 jest niebezpieczna dla Polski i należy zablokować możliwość realizacji roszczeń żydowskich do mienia bezspadkowego. Problem polega na tym, że hasło słusznej walki wyszło od ludzi, którzy chcą dzięki niemu zmobilizować patriotów do zmiany sojuszy i zbliżenia z Rosją. Jedni uczestniczą w castingu na sojusznika Rosji, a inni naiwnie wierzą, że można balansować między USA i Rosją. Niestety, opcji prorosyjskiej udało się przekonać wielu młodych ludzi, że Rosja nam nie zagraża, a prawdziwe niebezpieczeństwo nadchodzi z Ameryki.
Walczący o słuszną sprawę zablokowania roszczeń nie dostrzegają, dokąd prowadzi ich przynajmniej część przywódców, dla których głównym celem jest likwidacja baz amerykańskich, a nawet wystąpienie z NATO i ogłoszenie neutralności.
Walczący o słuszną sprawę zablokowania roszczeń nie dostrzegają, dokąd prowadzi ich przynajmniej część przywódców, dla których głównym celem jest likwidacja baz amerykańskich, a nawet wystąpienie z NATO i ogłoszenie neutralności.
Stanowczość popłaca
Nieoczekiwanie okazało się, że nawet w relacjach z naszym „hegemonem” opłaca się bardziej asertywna postawa - i oby był to trwały zwrot, a nie jedynie doraźna taktyka wyborcza.
Presja ma sens – tak można skomentować rozwój wypadków wokół żydowskich roszczeń majątkowych, o których ostatnio informowałem w felietonie „Gra o bilion złotych II”. Wówczas powodem do alarmu była upubliczniona przez Stanisława Michalkiewicza notatka z poufnego spotkania ambasadora Jacka Chodorowicza z wysłannikiem amerykańskiego Departamentu Stanu, Thomasem K. Yazdgerdim,
Presja ma sens – tak można skomentować rozwój wypadków wokół żydowskich roszczeń majątkowych, o których ostatnio informowałem w felietonie „Gra o bilion złotych II”. Wówczas powodem do alarmu była upubliczniona przez Stanisława Michalkiewicza notatka z poufnego spotkania ambasadora Jacka Chodorowicza z wysłannikiem amerykańskiego Departamentu Stanu, Thomasem K. Yazdgerdim,
Podżeganie do wojny z Iranem (cz.2) Fałszywe argumenty
We wcześniejszych rozważaniach [część 1 ☞ TUTAJ] starałem się nakreślić złożony obraz stosunków panujących obecnie na Bliskim Wschodzie, a teraz przyjrzę się bliżej argumentom przemawiającym rzekomo za koniecznością rozprawy z Iranem. Jeśli chodzi o retorykę wojenną nadużywaną podczas konferencji bliskowschodniej w Warszawie, to można rzec, że nie padły tam żadne zaskakujące słowa. Premier Netanjahu już od dłuższego czasu snuje ponure wizje apokalipsy, którą podobno chce zgotować Izraelowi „krwiożerczy” reżim z Teheranu.
Podżeganie do wojny z Iranem (cz.1)
W dniach 13–14 lutego 2019 r. odbyła się w Warszawie konferencja bliskowschodnia, która przynajmniej według zapewnień polskiej strony miała na celu zainicjowanie procesu pokojowego w tamtym regionie świata. Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski, po ogłoszeniu informacji o organizacji tej konferencji w naszej stolicy, zapewniał, że nie jest ona „wymierzona przeciwko komukolwiek i ma na celu twórcze poszukiwanie dróg do pokoju”[1]. Wtórował mu w tym minister Jacek Czaputowicz, deklarujący, że „nie jest ona skierowana przeciwko żadnym państwom”[2], a premier Mateusz Morawiecki w swoim wystąpieniu podczas jej obrad koncentrował się głównie na aspektach humanitarnych i odmieniał słowo „pokój” przez wszystkie przypadki, wyrażając nadzieję, że ta inicjatywa stanowi „ogromny krok w promocji przyszłości, pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie”[3].
Jednak rozwój wypadków pokazał, że „pokojowe” intencje uczestników szczytu warszawskiego były tylko pobożnymi życzeniami naiwnych polskich polityków,
Jednak rozwój wypadków pokazał, że „pokojowe” intencje uczestników szczytu warszawskiego były tylko pobożnymi życzeniami naiwnych polskich polityków,
Polska, Izrael i kocia muzyka…
Jakoś od dawna nie mamy szczęścia do sojuszników, którzy głównie liczą na to abyśmy walczyli za nich, a sami nie bardzo się kwapią, aby nam przyjść z pomocą w godzinie próby. Dlatego najpierw powinniśmy zadbać o siłę i wyposażenie własnego wojska, a dopiero liczyć na konieczne i możliwe sojusze. Świat zadziwiająco się zmienia, obywatele wielu państw w coraz to większym stopniu nie dowierzają zawodowym politykom oddając swoje głosy na ludzi spoza politycznej klasy. Tak było z Trumpem w USA, podobnie stało się na Ukrainie, oczywiście takie populistyczne eksperymenty nie muszą się udać, jak pokazuje przykład z francuskim Macronem, ale możemy zaobserwować ten nowy trend w który bezczelnie mogą wpisywać się możni tego świata. Kiedy patrzy się z boku na polityczną giełdę to Chabad Lubawicz, ma dość dobrą passę (USA Trump, teraz Zełenski Ukraina) sprawnie łącząc elementy populizmu ze swoją strategią. Trzymając się tych wskaźników można wygdakać, że w jesiennych wyborach wygra PiS, niepokoi jednak towarzysząca temu procesowi pogarda wyborców dla ukształtowanych elit…
Izraelski apartheid
To, co się dzieje dzisiaj w Izraelu, powinno być obiektem kompleksowych badań psychologów, psychiatrów i antropologów. Kraj, który powstał na zgliszczach krwawego Holocaustu, zamiast stać się rajem na ziemi i krynicą miłości, pokoju i tolerancji, stał się gniazdem agresji, przemocy i rasizmu. Nie tylko wobec gojów, chrześcijan i muzułmanów, lecz także wobec samych Żydów.
Po najnowszych oskarżeniach wobec Polski i zeszłorocznym ostrym ultimatum na temat ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej można wysunąć hipotezę o tym, że pomimo upływu prawie ośmiu dekad od końca II wojny światowej, izraelscy politycy cierpią kolektywnie na pogłębiający się syndrom sztokholmski. Zgodnie z tym syndromem ofiara staje się bliska swojemu oprawcy. Stawianie ultimatum było przecież domeną Adolfa Hitlera (zgoda na włączenie Gdańska do Rzeszy i korytarz do Prus), który musi teraz otwierać ciepłego szampana w piekle, skoro jego taktyki owocują wśród potomków jego ofiar.
Po najnowszych oskarżeniach wobec Polski i zeszłorocznym ostrym ultimatum na temat ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej można wysunąć hipotezę o tym, że pomimo upływu prawie ośmiu dekad od końca II wojny światowej, izraelscy politycy cierpią kolektywnie na pogłębiający się syndrom sztokholmski. Zgodnie z tym syndromem ofiara staje się bliska swojemu oprawcy. Stawianie ultimatum było przecież domeną Adolfa Hitlera (zgoda na włączenie Gdańska do Rzeszy i korytarz do Prus), który musi teraz otwierać ciepłego szampana w piekle, skoro jego taktyki owocują wśród potomków jego ofiar.
Atak na Polskę
Naród polski działał we współpracy z reżimem nazistowskim, by zabijać Żydów podczas Holocaustu – tak według dziennika „Jerusalem Post” wypowiedział się w Warszawie, podczas szczytu poświęconego sytuacji na Bliskim Wschodzie premier Izraela Benjamin Netenjahu.
Według dziennika „Haaretz” słowa Netenjahu brzmiały inaczej: Polacy kolaborowali z nazistami. I nie znam nikogo, kto kiedykolwiek zostałby pozwany za tego typu stwierdzenie. Izraelski premier miał możliwość sprostowania słów, jeżeli doszło do przekłamania, ale tego nie zrobił, na pytania dziennikarzy odsyłał do swojego rzecznika prasowego. Dementi wystosowane przez ambasadę Izraela było wystosowane na użytek Polski i brzmiało, że izraelski premier mówił tylko, że nikt nie został pozwany do sądu za mówienie o tych Polakach, którzy kolaborowali z Niemcami, a w żadnym momencie nie wspominał o „polskim narodzie”.
Według dziennika „Haaretz” słowa Netenjahu brzmiały inaczej: Polacy kolaborowali z nazistami. I nie znam nikogo, kto kiedykolwiek zostałby pozwany za tego typu stwierdzenie. Izraelski premier miał możliwość sprostowania słów, jeżeli doszło do przekłamania, ale tego nie zrobił, na pytania dziennikarzy odsyłał do swojego rzecznika prasowego. Dementi wystosowane przez ambasadę Izraela było wystosowane na użytek Polski i brzmiało, że izraelski premier mówił tylko, że nikt nie został pozwany do sądu za mówienie o tych Polakach, którzy kolaborowali z Niemcami, a w żadnym momencie nie wspominał o „polskim narodzie”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
☞ tiny.cc/itp2

















