OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanislas Balcerac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanislas Balcerac. Pokaż wszystkie posty

Dlaczego Tusk stchórzył?

Z Brukseli nie wraca się do czynnej krajowej polityki. Były przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz próbował, chciał podbić fotel kanclerza Niemiec i jego powrót skończył się spektakularną klapą. Dla przeciętnego Europejczyka Unia Europejska kojarzy się negatywnie z permanentnym kryzysem, brakiem bezpieczeństwa, ideologicznym zacietrzewieniem i niekompetencją.

Praca w Brukseli to żaden plus na życiorysie polityka, może poza poprawą stanu majątkowego. Ale co po pieniądzach, kiedy unijne biurokracje szybko pożerają ludzi fizycznie i psychicznie? Bycie nawet dobrze opłacanym trybem maszyny może być frustrujące i prowadzić do wypalenia. Tusk sam to przyznał kilka dni temu w wywiadzie: „Z moją funkcją nie wiąże się prawie żadna władza”.

Lewacka Europa przygotowuje nową falę nielegalnej migracji. Pomagają w tym europosłowie Platformy Obywatelskiej

Najnowsza akcja proimigranckich biurokratów z Brukseli miała miejsce kilkanaście dni temu. 25 października Parlament Europejski próbował przepchnąć rezolucję zmuszającą państwa UE do akceptacji i wręcz pomocy szmuglerom nielegalnych imigrantów z Libii, pod płaszczykiem „akcji ratowniczych”. Wszyscy wiemy, jak wyglądają owe akcje ratownicze. Statek z Europy podpływa pod wody terytorialne Libii, a szmuglerzy holują wtedy w pobliże statku łódź z imigrantami. Następuje odbiór towaru, a następnie odebrani imigranci są wysadzani w którymś europejskich portów, z „powodów humanitarnych”.

Polska jest jedną z relatywnie spokojnych wysepek na morzu europejskiego chaosu. I to może usypia naszą kolektywną czujność.

Wojna religijna i rasowa, ostatnie ostrzeżenie

Francja znajduje się w stanie wojny. I to nie od wczoraj. Już w listopadzie 2015 r., po krwawych zamachach terrorystycznych dokonanych przez komando islamistów w Paryżu, ówczesny prezydent François Hollande powiedział:
Francja jest w stanie wojny.
Powiedział, ale nie zrobił nic.
Rok później, w lipcu 2016 r. dwóch młodych muzułmanów zamordowało 86-letniego księdza Hamela przy ołtarzu kościoła w Saint Étienne du Rouvray, podczas odprawiania mszy.

Po krótkiej fali oburzenia wszystko wróciło do starego porządku. Nicnierobienie trwa do dzisiaj. Tragiczną konstatacją tego faktu jest niedawne zabójstwo czterech funkcjonariuszy prefektury policji w Paryżu przez nawróconego na islam, który pracował w… dyrekcji antyterrorystycznej policji, zajmując się „islamskimi radykałami”.

Masoneria jest wśród nas. Nasi rządzący od samego początku III RP potulnie pozwolili na instalacje lub reinstalacje lóż masońskich

Tradycyjnym objawem ludzkiej naiwności jest myśl, że wszystko co złe zdarzyło się w przeszłości, a przyszłość niesie tylko same dobrze rzeczy. W imię tej naiwności pogrzebaliśmy z ulgą XX wiek komunizmu i nazizmu, wchodząc z przytupem w XXI wiek jako dumny członek Unii Europejskiej od 2004 r.

Z biegiem czasu okazało się jednak, że unijna demokracja też chce nas wytresować, tak jak wcześniej komuniści i naziści, chociaż bardziej pogróżkami prawno-finansowymi niż przymusem fizycznym, jak wcześniej. Historia kołem się toczy: 1 września 1939 r. Westerplatte nawiedził krążownik Schleswig-Holstein, 1 września 2019 r. Westerplatte nawiedził unijny komisarz Frans Timmermans. Zamiast huku armat mamy teraz grom pogróżek i pouczeń o „europejskich wartościach”, do akceptacji których jesteśmy po prostu zmuszani.

Koniec Polski jaką znamy. Plany Unii i Berlina

Polska miała stać się częścią regionalnego niemieckiego projektu inżynierii społecznej, przeprowadzanego w czterech etapach. Po pierwsze deindustrializacja, czyli likwidacja miejscowego przemysłu. Po drugie laicyzacja, po trzecie emigracja młodych i czwarty punkt: islamizacja.

Nic nie dzieje się przypadkowo. Trwające od prawie czterech lat ataki brukselskich urzędników i niemieckich polityków na polski rząd oraz niedawna seria ataków na Kościół katolicki zapoczątkowana 3 maja pod egidą niemieckiego nominata na przewodniczącego Rady Europejskiej pokazują, jak bardzo niewygodny dla unijnych strategów pod niemiecka batutą jest rząd PiS. Afiszuje on bowiem chrześcijańskie wartości i przywiązanie do 1000-letniej tradycji i kultury polskiego narodu. Nie tak miało być. Po początkowej dekadzie miodowej w Unii („Unia dała Polsce miliardy”) Polska miała stać się częścią regionalnego niemieckiego projektu inżynierii społecznej, przeprowadzanego w czterech etapach. Po pierwsze deindustrializacja, czyli likwidacja miejscowego przemysłu. Po drugie laicyzacja, po trzecie emigracja młodych i czwarty punkt: islamizacja. Sekwencja etapów jest przerażająco logiczna.

Niemiecki ruch oporu w Polsce

Tak jak przed wiekiem na Mazurach, niemiecka systematyczność podbija dzisiaj teren całej Polski. Podczas gdy niemiecki koncern medialny Axel Springer organizuje Kongres Regionów i atakuje poprzez swoje tytuły władzę centralną w Warszawie, inny niemiecki koncern Verlagsgruppe Passau trzyma w rękach dosłownie całą prasę regionalną w Polsce.

Chociaż nikt nie jest prorokiem w swoim kraju, czasami ci, którzy są poza granicami Polski mają trzeźwiejsze spojrzenie na sytuację geopolityczną niż karmieni „przeciętną prawdą” ich pobratymcy w kraju. Wydawca i publicysta Waldemar Dąbrowski, emigrant roku 1981 do Kanady, po ostatnim przyjeździe na Warmię napisał w czerwcowym wydaniu warmińsko-mazurskiego miesięcznika „Debata”: „pojawia się niepokój, że owe ziemie kiedyś odzyskane mogą ponownie przejść w obce ręce”. Obawy uzasadnione tym bardziej, że wspierana aktywnie przez Berlin mniejszość niemiecka w Polsce podnosi głowę.

Niemiecki ruch oporu w Polsce! Totalna opozycja próbuje okopać się w samorządach na Ziemiach Odzyskanych

Tak jak przed wiekiem na Mazurach, niemiecka systematyczność podbija dzisiaj teren całej Polski. Podczas gdy niemiecki koncern medialny Axel Springer organizuje Kongres Regionów i atakuje poprzez swoje tytuły władzę centralną w Warszawie, inny niemiecki koncern Verlagsgruppe Passau trzyma w rękach dosłownie całą prasę regionalną w Polsce.

Chociaż nikt nie jest prorokiem w swoim kraju, czasami ci, którzy są poza granicami Polski mają trzeźwiejsze spojrzenie na sytuację geopolityczną niż karmieni „przeciętną prawdą” ich pobratymcy w kraju. Wydawca i publicysta Waldemar Dąbrowski, emigrant roku 1981 do Kanady, po ostatnim przyjeździe na Warmię napisał w czerwcowym wydaniu warmińsko-mazurskiego miesięcznika „Debata”: „pojawia się niepokój, że owe ziemie kiedyś odzyskane mogą ponownie przejść w obce ręce”.

Upadek Francji. Wielki niegdyś kraj rozpada się na naszych oczach

Druga rocznica wyboru Emmanuela Macrona na prezydenta Francji przebiegła bez fajerwerków i świętowania, bo nie ma czego świętować. Tak jak jego socjalistyczny poprzednik Francois Hollande, Emmanuel Macron nie zrobił właściwie nic, poza biciem piany i pozowaniem do zdjęć. Z tym że Hollande był produktem selekcji negatywnej (główny kandydat francuskich socjalistów musiał wycofać się po zgwałceniu pokojówki w Nowym Jorku), podczas kiedy Macron został triumfalnie przedstawiony jako nowa gwiazda i nadzieja Europy. Jego upadek jest więc tym bardziej dramatyczny. Najnowszy sondaż francuskiego biura BVA pokazuje, że tylko 34% Francuzów uważa jeszcze, że Macron jest „kompetentny” (to i tak zadziwiająco dużo). Zamiast laudacji, dwa lata prezydencji Macrona zostały przywitane w mediach raczej ponurymi wyroczniami jego masońskich kompanów.

Europejski cyrk objazdowy! PE przypomina luksusowy dom spokojnej starości dla emerytowanych polityków

Czasy się zmieniają i cyrki robią się coraz rzadsze, a ich repertuar skromniejszy. Obrońcy zwierząt wywalczyli już w wielu krajach koniec tresury zwierząt w cyrkach, pozostanie więc akrobacja i klowni. A w tym specjalizuje się akurat największy cyrk objazdowy Unii Europejskiej pod nazwą „Parlament Europejski”, który radośnie przemieszcza się pomiędzy Brukselą i Strasburgiem.

Koszt tego cyrku 1,8 mld euro rocznie. 751 artystów ma bardzo dobre kontrakty: długość pięć lat (odnawialne), liczba przedstawień ograniczona i możliwość dorobienia sobie

Wojna cywilizacji. Na gruzach laickiej Europy ma powstać islamskie imperium

Wychowani na zimnej wojnie, jesteśmy bezustannie bombardowani wrzutkami na temat zagrożenia ze Wschodu, tak abyśmy nie myśleli za dużo o realnym zagrożeniu z południa, które w ostatnich latach kosztowało życie kilkuset Europejczyków (mężczyzn, kobiet i dzieci).

W listopadzie 2015 r., po krwawych islamskich zamachach terrorystycznych w Paryżu, ówczesny prezydent Francji Francois Hollande ogłosił: jesteśmy w stanie wojny, ale skończyło się jak zwykle na pustych deklaracjach. Skoro jesteśmy w stanie wojny ze światem muzułmańskim,

Izraelski apartheid

To, co się dzieje dzisiaj w Izraelu, powinno być obiektem kompleksowych badań psychologów, psychiatrów i antropologów. Kraj, który powstał na zgliszczach krwawego Holocaustu, zamiast stać się rajem na ziemi i krynicą miłości, pokoju i tolerancji, stał się gniazdem agresji, przemocy i rasizmu. Nie tylko wobec gojów, chrześcijan i muzułmanów, lecz także wobec samych Żydów.
        Po najnowszych oskarżeniach wobec Polski i zeszłorocznym ostrym ultimatum na temat ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej można wysunąć hipotezę o tym, że pomimo upływu prawie ośmiu dekad od końca II wojny światowej, izraelscy politycy cierpią kolektywnie na pogłębiający się syndrom sztokholmski. Zgodnie z tym syndromem ofiara staje się bliska swojemu oprawcy. Stawianie ultimatum było przecież domeną Adolfa Hitlera (zgoda na włączenie Gdańska do Rzeszy i korytarz do Prus), który musi teraz otwierać ciepłego szampana w piekle, skoro jego taktyki owocują wśród potomków jego ofiar.

Obłęd w Berlinie i Paryżu

Gdyby 10 proc. tego, co dzieje się we Francji Macrona i Niemczech Merkel, działo się w Polsce Jarosława Kaczyńskiego mielibyśmy całodobowy światowy festiwal moralnego oburzenia, od Nowego Jorku, poprzez Paryż, Brukselę, aż po Berlin.
Warto więc pamiętać, jakimi cynicznymi hipokrytami są międzynarodowe elity autorytetów moralnych, które bronią obłąkane polityki i obłąkane rządy tylko dlatego, że stoją na nimi tzw. swoi. Niegdyś „lokomotywy” integracji europejskiej, Francja Macrona i Niemcy Merkel cierpią, że mają coraz bardziej obłąkanych wajchowych.
UWAGA: PRZEGLĄDASZ STRONY ARCHIWALNE!
NASZ ZAWSZE AKTUALNY ADRES BIEŻĄCEJ STRONY TO:
tiny.cc/itp2