Stłumione echa fałszywych pogłosek
Do Niechorza, dokąd przyjechałem na kilka dni gwoli wytchnienia od podwyższonego tempa, echa awantur warszawskich docierają nieco stłumione tym bardziej, że morze szumi jak zawsze, jak gdyby nigdy nic, jakby Amerykanie nie uchwalali ustaw bez jakiegokolwiek znaczenia – o czym niedawno poinformowała nas elokwentna pani Żorżeta – jakby pani Elżbiecie Podleśnej nie zwiędła przedwcześnie męczeńska palma, którą podlewała nie tylko Amnesty International, ale nawet pan Adam Bodnar, siedzący na operetkowej posadzie
„rzecznika praw obywatelskich” i wreszcie – jakby pan red. Sekielski nie ujawnił, że duchowieństwo katolickie, to towarzystwo osobników porażonych priapizmem, którzy w przerwach między obowiązkami swego stanu, biegają na wszystkie strony, szukając gdzie by tu kogoś pomolestować, ani jakby pan minister Ziobro nie pospieszył z nowelizacją kodeksu karnego, w którym to
„król srogie głosi kary” za pedofilię.