Gorzej niż w Sodomie i Gomorze
Nie jest dobrze. Nie tylko ze względu na znienawidzony reżym Jarosława Kaczyńskiego, który pracowicie rekonstruuje przedwojenną sanację w nadziei, że dzięki temu Polska będzie rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej – jak to było za panowania Edwarda Gierka – oczywiście dopóki wszystko się nie skawaliło. Już samo to by wystarczyło, żeby nie było dobrze, ale to drobiazg niewątpliwy w sytuacji, gdy Polski zaczyna
„wstydzić się” pani Natalia Siwiec.
Nie wiem, jak sobie z tym poradzimy, czy będziemy mogli żyć z tą świadomością, czy w tej sytuacji będziemy mogli pokazać się światu na oczy? Na przykład przyjedzie taki jeden z drugim, dajmy na to, do Paryża, a tam zapytają go o narodowość. To może być szalenie krępująca sytuacja, bo jeśli przyzna się do polskości, to ryzykuje pogardliwe prychnięcie rozmówcy, który nie może przecież nie wiedzieć, że polskość to coś bardzo wstydliwego, tak bardzo, że nawet pani Natalia Siwiec, którą przecież trudno czymkolwiek zawstydzić,