WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃCÓW: (żadnych GW-ien, TVNienawiść, itd…)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.

Są precedensy. Ani dnia, ani godziny. O Jerzym Robercie Nowaku i Waldemarze Łysiaku. Po przerwie wracamy do myślenia po staremu

Są precedensy


        Mówią, że nie ma ludzi niezastąpionych. Nie ma? No a Donald Tusk? Wydaje się, że jest niezastąpiony, bo o ile przed jego decyzją o rezygnacji z udziału w wyborach prezydenckich w naszym bantustanie sytuacja w Platformie Obywatelskiej wyglądała na stabilną, mimo knowań Wielce Czcigodnego posła Pupki i Wielce Czcigodnego posła Łajzy, to po rezygnacji sytuacja nie tylko się pogorszyła, ale zaczęła ocierać się o dramat.

Szanujmy to co mamy! Łączęski oddaje łańcuch sędziowski, Tuleya chwali Krystynę Pawłowicz!

Wybrzmiały wszystkie „sensacje” tygodnia, z komisją rodziny dla „Razem”, wicemarszałkiem Czarzastym i odstawieniem Chojny-Duch na boczny tor. Lekkim echem odbija się jeszcze „orędzie” marszałka senatu, ale trudno się dziwić, w Internecie trwa masowa produkcja memów i Tomasz Grodzki wystąpił już w roli papieża, Cezara i Bruce Lee. W takim pakiecie atrakcji ciężko się przebić z prawdziwymi sensacjami, a za takie z pewnością należy uznać tytułowe zachowania dwóch najbardziej znanych „sędziów”, niestety znanych z tego, co powinno dyskwalifikować każdego sędziego.

Pod koniec tygodnia Łączewski ogłosił abdykację i „odszedł z zawodu”. Przypomnę, że to ten „sędzia”, który skazał Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika za ściganie złodziei, jak również umawiał się z „fałszywym Tomaszem Lisem” na obalenie „reżimu PIS”, jednak rewolucja spaliła na panewce. Jakby nie patrzeć i czego by nie mówić, Łączewski to jeden z wielu symboli „nadzwyczajnej kasty”, o czym przez całe lata mówili prawie wszyscy i dodawali „wszyscy won”.

Never ending story

W 2005 roku, czyli blisko piętnaście lat temu miałam w Radiu Maryja audycję na temat Łąk Oborskich. Łąki te były użytkowane przez SGGW. Otóż rektor SGGW zdecydował się sprzedać łąki wskazanej przez Ministerstwo Skarbu grupie inwestorów. Rzecz w tym, że sprzedawano tę ziemię po bardzo niskiej cenie wielokrotnie niższej od ceny rynkowej gruntów w Konstancinie. Inwestorzy mieliby zapłacić za łąki około 11 milionów podczas gdy wyceniano je na około 500 milionów. Prowadzący audycję ksiądz zadał mi retoryczne pytanie dlaczego rektor sprzedaje ziemię po tak niekorzystnej dla swojej uczelni cenie. „ Może dostał kwiatki” – odpowiedziałam. „A może czekoladki”- dorzucił ksiądz. Znamienne było, że inwestorów wskazało imiennie Ministerstwo Skarbu. Wśród nich byli: Elżbieta Chojna Duch z mężem, Piotr Nurowski, Dariusz Rosati z żoną, Wojciech Długosz, Marek Michałowski i Włodzimierz Jurkowski. Przez ostrożność procesową dodam, że posiadam fotokopię tej listy z wszystkimi należnymi pieczęciami, tak, że zaprzeczanie faktom nie ma sensu.
Jak twierdzili gdańscy „aferałowie”, nieruchomość ma taką wartość jaką ktoś jest skłonny za nią zapłacić.

O rzeczach, które dzieją się w ukryciu, w poszukiwaniu moralnego sprawcy i triumf ducha „Jeszcze Polska nie skinęła póki myszy jemy”

Triumf ducha


Sądziłem, że ostatni występ Olgi Tokarczuk, czyli owo, nie skomentowane w mediach w zasadzie, przesłanie do senatu mnóstwa dobrej, czy też jasnej energii, wyczerpał możliwości kompromitacyjne autorów przeciwnych wynikowi ostatnich wyborów. Myliłem się. To jest dopiero środek skali, będzie gorzej. Żeby podkreślić trafność tej metafory – ze skalą i środkiem – przypomnę pewien film o Indianach. Nazywał się on chyba „Jeździec gwiazdy porannej” i opowiadał o brygadierze Custerze, który dał się wciągnąć w zasadzkę zastawioną przez Indian nad strumieniem Małego Wielkiego Rogu. W filmie tym jest scena, kiedy to Custer, w wyniku złego rozpoznania, uderzył na wioskę Indian, sądząc, że obszedł ją od tyłu i wziął czerwonoskórych w kleszcze. Okazało się jednak, że to co biedny George brał za koniec wioski, było dopiero jej środkiem, albowiem latem roku 1876 nad strumieniem Małego Wielkiego Rogu zgromadziło się naprawdę bardzo wielu Indian. Jaki był koniec tej historii, wszyscy wiemy. My zaś dziś jesteśmy w sytuacji podobnej, wydaje nam się, że obchodzimy to zbiorowisko pomylonych kanciarzy, graczy w trzy karty, popaprańców łgających w żywe oczy, od tyłu i to co widzimy to koniec ich wioski.

Geopolityczny Tygiel (126)

Felieton wideo dr. Jerzego Targalskiego:


Trwa wojna propagandowa mająca osłabić sojusz Polski z USA …

Dlaczego cenzura na uniwersytecie tak późno bulwersuje?

Autocenzura jak była, tak i jest do dnia dzisiejszego racją bytu akademickiego


Okresowe zawieszenie wykładów prof. Nalaskowskiego na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, ze względu na jego felieton o marszach równości, zbulwersowało opinię publiczną, gdyż zostało odebrane jako przejaw cenzury na uniwersytecie. Co prawda wskutek nacisków społecznych rektor Andrzej Tretyn po tygodniu cofnął swą decyzję, ale poziom wzburzenia jego pierwszym wyrokiem chyba się nie obniżył.

Senat – "polityczny kac" PiSu. Czy jestem rozczarowany?

Senat – "polityczny kac" PiSu


Pan M. Karnowski na portalu wPolityce.pl zamieścił felieton pt. "Dlaczego utrata Senatu, choć bolesna dla Prawa i Sprawiedliwości, nie zabije politycznie tej partii i nie będzie radykalnym przełomem" [1], w którym pisze, iż:
Z pierwszych wypowiedzi i decyzji nowej większości w Senacie wyłania się dość jasny plan użycia tego politycznego narzędzia. Izba wyższa parlamentu ma być ośrodkiem władzy, który ustawi się na agresywnej kontrze wobec większości sejmowej, rządu i prezydenta. Od podkreślanej skromności (nowy marszałek zamierza mieszkać w hotelu sejmowym) przez wskazanie nowej dla większości Polaków twarzy Tomasza Grodzkiego na marszałka po natychmiastową zapowiedź orędzia do Polaków.

Cenzuro wróć!

Dwaj policjanci z Gdańska zostali zatrzymani przez Biuro Spraw Wewnętrznych policji za znęcanie się nad bezdomnym. Nie była to jedna ofiara dzielnych funkcjonariuszy. Ze swoich wyczynów nagrywali filmiki i chwalili się przed kolegami.
Inny dzielny młody człowiek naćpany rozjechał na przejściu dla pieszych rodzinę - 34-letni ojciec ratując dzieci i żonę zginął na miejscu. Jeszcze inny młody kierowca rozjechał - też na przejściu - przechodzące dziewczynki. Też był nawalony - uciekł z miejsca wypadku.
W Szczecinku z kolei konkubent matki gwałcił jej 9-letnią córkę. Inny konkubent tym razem z Drawska gwałcił małoletnich synów swojej partnerki, matki chłopców. Robił to na jej oczach.