WIADOMOŚCI BEZ ZAPRZAŃCÓW: (żadnych GW-ien, TVNienawiść, itd…)

OSTRZEŻENIE: NASZA WITRYNA JEST NIEPOPRAWNA POLITYCZNIE I WYRAŻA BEZMIERNĄ POGARDĘ DLA ANTYPOLSKICH ŚCIERW ORAZ WSZELKIEJ MAŚCI LEWACKIEJ DZICZY I INNYCH DEWIANTÓW.

Obcy

Od wczoraj nie mogę wyjść ze zdumienia. Wiem, że jest wielka sobota i czas refleksji, ale to przecież będą refleksje. Niewesołe, ale jednak….Oto w komentarzach pod wczorajszym tekstem pojawiły się archiwalne nagrania z lat dziewięćdziesiątych i wczesnych lat XXI wieku, w których widzimy rodzinę państwa Kapela oraz inne znane nam tu osoby. W pierwszym nagraniu mamy program zatytułowany „Teleturniej wiedzy religijnej”, czyli zamarkowaną ustawkę, która ma pokazać ciemnocie, jak głęboko wierzą niektórzy Polacy i jak poważną wiedzą biblijną mogą się popisać. Teleturniej prowadzi jakiś nieznany mi pan oraz znana nam wszystkim Agnieszka Romaszewska Guzy, redaktor naczelna Biełsatu. W kolejnym nagraniu mamy znienawidzony przeze mnie program zatytułowany „Anioł przychodzi wieczorem”, w którym jakiś wystylizowany na ni to kaznodzieję ni to ulicznego grajka facet przepytuje państwa Kapelów na okoliczność ich życia. I oni opowiadają.

Zmiana czy brak konsekwencji?

9 kwietnia złotousty Stanisław Michalkiewicz na pytanie o alternatywę dla sojuszu z USA odpowiedział: „Myślę, że problem nie leży w tym, by poszukiwać alternatyw dla sojuszu Polski ze Stanami Zjednoczonymi, tylko żeby (…) nasi dygnitarze (…) nauczyli się przede wszystkim, jak już się nauczą, żeby się nie wstydzili (…) realizować interesy państwowe, znaczy wyciągać korzyści z tych sojuszy (…).

Bunt klasy, wbrew pozorom nie szkolnej

Jako publicyście, który prawie całą zawodową aktywność poświęcił polemizowaniu z różnymi wcieleniami marksizmu bardzo mi trudno przychodzi użycie tego określenia, ale, niestety, najlepiej wyjaśnia ono istotę sprawy. Strajk nauczycieli bardzo wyraziście pokazał, że plemienny podział w polskiej debacie publicznej coraz mocniej nakłada się na podział klasowy.

Nie chodzi tu oczywiście o "klasy społeczne" w pojęciu paleomarksizmu, czyli definiowane przez "stosunek do środków produkcji" - dzisiejsza lewica używa pojęcia "podział klasowy" z większą finezją, biorąc pod uwagę różne grupowe wzorce życiowe, styl życia, wspólne, porządkujące myślenie o świecie "etosy"...

A jednak poznanie historii akademickiej jest możliwe

Poznanie historii akademickiej jest możliwe


Od lat piszę, także na łamach „Kuriera WNET”, o trudnościach w poznaniu najnowszej historii polskich uczelni, instytutów naukowych. Nawet uczelniani historycy dziejów najnowszych mają z tym poznaniem trudności, których nie są w stanie/nie mają woli pokonać. Można odnieść wrażenie, że sfera akademicka weszła w okres post-historii, a zarazem post-prawdy.

A jednak ostatnio ukazała się książka autorstwa Justyny Błażejowskiej – Opozycja antyreżimowa w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk w latach 1956-1989 [Oficyna Wydawnicza Volumen, IPN, 2018], która obala ten mit niepoznawalności historii najnowszej polskich instytucji naukowych. Prof. Włodzimierz Bolecki na okładce książki napisał „To mikrohistoria jednego niewielkiego instytutu, w którą wpisana jest makrohistoria inteligenckiej opozycji w PRL”.

Stanisław Michalkiewicz ostro odpowiada Antoniemu Macierewiczowi w sprawie ustawy 447. PiS jak PZPR!

Stanisław Michalkiewicz odpowiada Antoniemu Macierewiczowi, który wypowiedział się o nim w cotygodniowym felietonie „Głos Polski” na antenie TV Trwam i Radia Maryja [TUTAJ]. Macierewicz uważa, że Stanisław Michalkiewicz – ujawniając notatkę z tajnych rozmów przedstawicieli polskiego rządu i przedstawicieli władz Stanów Zjednoczonych dotyczących ustawy 447 i realizacji żydowskich roszczeń majątkowych – osłabia Prawo i Sprawiedliwość, a co za tym idzie – Polskę. Zdaniem Stanisława Michalkiewicza ta retoryka bardzo przypomina retorykę PZPR.

Wielkanocne zwyczaje w Wielkim Księstwie

[…] W mojej tradycji rodzinnej świąteczny stół, a dokładnie pokrywający go biały obrus przystrojony był widłakiem, którego pędy zrywało się wcześniej w okolicznych lasach.
Zdobienie to było chyba dość powszechne na Kresach, potwierdzają to inne znane mi relacje - także z odległych zakątków Wileńszczyzny. I tak np. pochodzący z parafii Duniłłowicze w powiecie postawskim (obecnie Białoruś), żołnierz i emigracyjny historyk Zbigniew S. Siemaszko pisał, że stół we dworze jego rodziny w Lachowszczyźnie był przykryty „obrusem upiększonym «dzierazą», czyli widłakiem”. […]

Cały artykuł » czytaj więcej »

Normalność

Tusk tak się przejął swoimi niemieckimi korzeniami, że doszedł do wniosku, iż polskość, to nienormalność. Konsekwentnie działał na rzecz przywracania „normalności” w naszym biednym kraju, poprzez uzależnianie go od Niemiec na każdym dostępnym polu, zwłaszcza gospodarczym i medialnym. Oddał Niemcom, co tylko mógł, za wątpliwe zaszczyty i niewątpliwe apanaże dla siebie. Ale czy niemieckość, to aby na pewno normalność? Czy naród, który wywołał dwie wojny światowe ma powody do dumy? A może właśnie leczy swoje kompleksy, wykorzystując i upokarzając kogo się da?
Merkel nie przejęła się swoimi polskimi korzeniami i skłonna jest zrobić wszystko, żeby Polskę wcielić do Rzeszy, w czym wierny piesek gorliwie jej pomagał. Niemieckie marzenie o zmuszaniu innych do pracy niewolniczej próbowała zrealizować zapraszając hordę dzikusów, którzy okazali się nieprzydatni do roli, jaką im przeznaczyła.

Wrocławskie absurdy

Wrocław to aglomeracja pełna paradoksów i nieudolnych władców, którzy straszliwie zadłużyli to piękne miasto. Od pewnego czasu mieszkańcy przecierają ze zdumienia oczy, dowiadując się, że konkurs na projekt pomnika Niepodległości, który niedawno właśnie rozstrzygnął magistrat, wygląda jak szklane dłuto z wyostrzoną szpicą wbite w ziemię, nie posiadając żadnych znaków, symboli ani elementów metaforyki, która by kierowała wyobraźnię ku jakiemukolwiek historycznemu dziedzictwu, nie mówiąc już o heroizmie, powiedzmy Orląt Lwowskich czy zwycięskich żołnierzy cudu nad Wisłą. A przecież pomnik miał obrazować jakiś poważny motyw walczących Polaków o swoją niepodległość.

Niestety, wrocławianie nie mogą się dopatrzeć nawet śladu tej walki, nie mówiąc już o zwycięstwie. Projekt – powiadają jednak jego autorzy (Mariusz Kosiba, Jarosław Smolak i Agnieszka Wolska) − ukazuje drogę do odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej.